OT - szerszen


  Reply to this topic Start new topic Start Poll

> 

OT - szerszen

zielinu
Post: Ot Szerszen, May 24 2008, 08:13 PM


Użytkownik
**

Grupa: Members
Postów: 69
Nr użytkownika: 84
Dołączył: 23-August 07



Po wczorajszej wieczornej rozmowie z Wikarym, postanowilam przedstawic Wam opowiadanie zatytulowane "Szerszen". Opowiadanie jest czyms z rodzaju "opowiesci niesamowitych", nie dajcie wiec zwiesc sie jego poczatkowemu, blogiemu nastrojowi. Z uwagi na obszernosc, wysylane bedzie w odcinkach - po jednym kazdego dnia. Mam nadzieje, ze zacheci ono wszystkie chetne do wziecia udzialu w konkursie osoby, do rozwiniecia skrzydel.
Pozdrawiam - Marzenna
Ester McCormick miala w Tarvin opinie sympatycznej i niegroznej dziwaczki. Jej pojawienie sie w miasteczku zbieglo sie w czasie z ogolnokrajowa sensacja, jaka byla wyjatkowo wysoka wygrana w jedna z popularnych gier losowych. Mieszkancy Tarvin podejrzewali nawet, ze to Ester byla ta szczesciara i jej wlasnie przypadlo w udziale kilkanascie tysiecy funtow. Ester usmiechala sie tylko slyszac te doniesienia, nie zaprzeczajac im jednak kategorycznie. Faktem niezaprzeczalnym pozostawalo jednakze, ze kupila w miasteczku kawalek ziemi, wraz ze stojacym na niej domem. Dom i ziemia nalezaly niegdys do rodziny Jones, ale po smierci staruszkow, wnukowie zdecydowali sie sprzedac posiadlosc a wynikle z tej decyzji spory rodzinne, ciagnely sie przez kilka lat pograzajac dom i ogrod w kompletnym nieladzie. W dniu, w ktorym Ester McCormick przekroczyla po raz pierwszy brame swojej nowej posesji, sladow jej dawnej swietnosci mozna sie juz bylo tylko domyslac. Tym bardziej to, co wydarzylo sie w ciagu nastepnych kilku lat, moglo wprawic kazdego w niemale zdumienie. Dom poddany zostal starannej renowacji a ogrod przeszedl niezwykla metamorfozie. Dosc powiedziec, ze zawieszona nad brama mosiezna tabliczka, z wygrawerowanym napisem "Pola Rozane", bardzo dokladnie oddawala jego charakter. Przez kolejnych kilkanascie lat Ester prowadzila swoje gospodarstwo rozane i zdobywala przyjaciol. Jej roze nagradzane byly na miedzynarodowych i krajowych wystawach a jej przyjaciele wywodzili sie chyba ze wszystkich warstw spolecznych. Zawsze usmiechnieta, chetna niesc pomoc kazdej, potrzebujacej osobie, miala w oczach ten sam plomien, ktory gral wesolo w jej niepokornych, potarganych wlosach. Taka wlasnie ujrzal ja sedzia Darnley Smith, kiedy, jak kazdego powszedniego dnia tygodnia, odbywal swa piesza wedrowke z sadu do domu. Darnley Smith byl mezczyzna w srednim wieku, ktorego charakter trudno byloby okreslic mianem plochego czy lekkomyslnego. Wszystkie kolejne w jego zyciu posuniecia, byly starannie przemyslane i zaplanowane. Jedynym odstepstwem od rozsadnego i nieco nudnawego zycia, bylo jego wielkie hobby - akwarystyka. To ono pozwolilo zachowac mu pogode ducha nawet w tych trudnych dla niego chwilach, kiedy umarla jego zona Ruth. W dniu, w ktorym zatrzymal sie przed brama Ester, zrobil to z dwoch powodow. Pierwszym byla oczywista koniecznosc zawiazania sznurowadla, drugim, do ktorego Darnley nie przyznalby sie nawet przed samym soba, byl uwodzicielski glos Niny Simone, lkajacy z ganku przed domem slowami piosednki "Sugar in my bowl". Niezaleznie jednak od powodu, jaki kazal mu sie zatrzymac tamtego dnia, w tamtym miejscu, Darnley zobaczyl Ester i wszedl do jej domu. Pierwsza rzecza jaka rzucila mu sie w oczy, byl maly drewniany stol, na ktorym w glinianym, niebieskim dzbanie, stal olbrzymi bukiet margerytek. Obok bukietu, po prawej stronie, lezala poduszeczka na igly i szpilki, a obok niej nozyce krawieckie i kawalek pomaranczowej tasiemki. - Jean Francois Millet. , "Bukiet margerytek" - oswiadczyl blyskawicznie, dumny ze swojej spostrzegawczosci. W oczach Ester pojawilo sie pelne sympatii niedowieraznie. Nim jednak zdazyla wyrazic swoj podziw, wzrok Darnleya powedrowal w bok a z jego ust rozleglo sie ciche, zupelnie nie przystajace do postaci, gwizdniecie. Pod sciana stalo jedno z najwiekszych i najpiekniejszych akwariow, jakie widzial w swoim zyciu. Tym zas, co najbardziej wprawilo go w oslupienie byl fakt, ze akwarium pelne bylo Maylandia crabro, gatunku ktory Darnley podziwial i hodowal od wielu lat. Ryby w charakterystyczny dla wszystkich mbuna sposob, poruszaly sie po swoim terytorium w sposob gwaltowny i ulotny zarazem. Darnley z nieco glupawym usmiechem na twarzy, delektowal sie zwlaszcza widokiem okazalego, pieknie wybarwionego samca. Sprawial wrazenie prawdziwego wladcy swojego krolestwa. Kiedy jednak zza jednej ze skalek, wyjrzala glowa drugiego, nieco mniejszego samca, krol zniknal wsrod kamieni. - To byl tylko Billy the Kid - odezwala sie Ester. Patt Garret zawsze wzbudza w nim respekt i to on tutaj rzadzi - usmiechnela sie cieplo. - Czasami poluja razem, ale Billy zawsze zrobi cos glupiego i wtedy Patt musi go przywolywac do porzadku, co zazwyczaj konczy sie dla Billa nieprzyjemnie. - Chcesz powiedziec, ze dwa dorosle samce crabro przyjaznia sie ze soba? - zapytal z niedowierzeniem Darnley - Moze nie do konca tak to wyglada, nie mniej jednak tak. To wlasnie chce powiedziec - odrzekla z usmiechem. - Niezwykle, zupelnie niezwykle. No coz, mam nadzieje, ze ich przyjazn nie skonczy sie tak, jak przyjazn ich ludzkich imiennikow. Wiesz, co stalo sie z Billem - stwiedzil raczej niz zapytal. - Wiem. Patt musial go zastrzelic - pokiwala glowa. Nastepne kilka kwadransow Ester i Darnley spedzili oprozniajac butelke doskonalego Chateau du Domain De L'Eglise Pomerol i rozmawiajac o szerszeniach z jeziora Malawi. Tego dnia Darnley wracal do domu odpowiadajac na pozdrowienia mieszkancow nieco nieprzytomnie. Poczawszy od tej chwili, wracal do domku Ester w kazdy piatek, w godzinach popoludniowej herbaty. Przez wiele kolejnych piatkow toczyli ze soba dyskusje o rybach, rozach i pracy Darnleya, pili herbate i wino lub po prostu obserwowali w milczeniu ryby w akwarium. Szybko okazalo sie, ze Darnley sekunduje praworzadnemu Pattowi, podczas gdy Ester dopatruje sie w Billu pozytywnych cech, ktorych jej towarszysz nigdy nie potrafil zarejestrowac. Nie mowil nigdy jednak o tym Ester, w obawie, ze ja urazi.
cdn..

PM Email Poster
Top
czikitas
Post: Ot Szerszen, May 25 2008, 11:27 AM


Użytkownik
*******

Grupa: Members
Postów: 854
Nr użytkownika: 1131
Dołączył: 02-February 08




CYTAT
Ester McCormick cdn..



PM Email Poster
Top
Karolineczek :D
Post: Ot Szerszen, May 26 2008, 02:22 AM


Użytkownik
**

Grupa: Members
Postów: 88
Nr użytkownika: 850
Dołączył: 28-February 08




CYTAT
Z uwagi na obszernosc, wysylane bedzie w odcinkach - po jednym kazdego dnia. Mam nadzieje, ze zacheci ono wszystkie chetne do wziecia udzialu w konkursie osoby, do rozwiniecia skrzydel.


First of all, opowiadanko jest calkiem intrygujace :-] Ale jestem na siebie zly Bo powinienem byl wczoraj zaoponowac - jak ja wytrzymam dzien przerwy :-O Grrrr w damskiej toalecie ktos napisal "gupi wikarowiec" ;-)
Pozdrawiam -- Michal Pregowski, AKA wikary ************************************ Serwis tanganikanski - tanganika.inet.pl


PM Email Poster
Top
izuska;*
Post: Ot Szerszen, May 26 2008, 05:06 AM


Użytkownik
***

Grupa: Members
Postów: 139
Nr użytkownika: 1090
Dołączył: 21-November 07




CYTAT
Grrrr w damskiej toalecie ktos napisal "gupi wikarowiec" ;-)


Oj Michas, Michas - dzieki Tobie znowu sie smieje :-)))
Pozdrawiam - Marzenna
PM Email Poster
Top
Pool_of_maroon
Post: Ot Szerszen, May 26 2008, 06:58 AM


Użytkownik
**

Grupa: Members
Postów: 68
Nr użytkownika: 303
Dołączył: 06-July 07




CYTAT
Grrrr w damskiej toalecie ktos napisal "gupi wikarowiec" ;-)

A co ty tam robiles??? Aaaaa, juz kumam :))))) w takim razie sie nie dziwie. Ja bym podgladaczowi napisal ostrzej :)))) Pozdrawiam --> POZNAN --> 7.500 kilometrow od jeziora Malawi poznan.pol.pl/redkk email.com
PM Email Poster
Top
1 użytkownik(ów) czyta ten temat (1 gości i 0 ukrytych)
0 zarejestrowanych użytkowników:

Topic Options Reply to this topic Start new topic Start Poll